Kurt Vonnegut - życie, twórczość i ...



Kim jest mądry ów człowiek
  Jak o Kurcie Vonnegucie w Polsce pisano
  Jak Asia z Krzysiem przekładali to, co o Kurcie Vonnegucie w Świecie pisano
  Co nie zmieściło się wyżej, a przeczytania warte
  Krynice mądrości, z których Asia z Krzysiem materiały do tej strony czerpali a i inne miejsca zobaczenia warte
  Kim są Ci mądrzy ludzie...;-)
  Miejsce na peany pochwalne...
Specjalna przedmowa do MATKI NOC
Na podstawie:
Matka Noc,
Warszawa 1994,
Przekł. Lech Jęczmyk

Jest zwykłym przypadkiem, że dzień, w którym piszę trzecie już słowo wstępne do mojej powieści "Matka Noc" jest zarazem Dniem Bastylii w Orwellowskim 1984 roku. Pierwszą przedmowę napisałem do pierwszego amerykańskiego wydania, a jej celem było udokumentowanie mojego twierdzenia, że w czasie II Wojny Światowej rzeczywiście istniał Howerd W Campbel jr., mimo, że była to postać całkowicie zmyślona przeze mnie. Następna przedmowa przeznaczona była do drugiego amerykańskiego wydania tej powieści. Obecną, trzecią z kolei, piszę do polskiego wydania. Jedyny znany mi pisarz, który w ten sposób "gromadził" przedmowy do swoich dzieł - to Polak Joseph Conrad.

Jedynym człowiekiem, którego widziałem powieszonego z wyroku sądu był również Polak. Przywieziono mnie właśnie do Drezna jako prostego amerykańskiego piechura wziętego do niewoli już pod koniec wojny. Pewnego poranka, wraz z setką innych Amerykanów, prowadzono nas do miasta na roboty. I wtedy na jakimś niewielkim skwerku zobaczyliśmy wisielca, którego martwe ciałoporuszało się na szubienicznym sznurze. Nasi strażnicy wiedzieli, jakiej był narodowości i za co go stracono.

"To był Polak" - powiedzieli i zaraz dodali, że został skazany zgodnie z prawem za próbę uwiedzenia Niemki. Nie było to w żadnym wypadku usiłowanie gwałtu. Ten Polak został zamordowany tylko dlatego, że chciał skazić czystośc rasy germańskiej - notabene mojej rasy.

Był więc on niejako symbolem zupełnie bezbronnego człowieka, którego prawnie uśmiercono za to, że postąpił zgodnie z naturą ludzką. Obraz powieszonego pozostał świeży w mojej pamięci po dziś dzień.

Pamiętam także nasze marzenia o lepszym, sprawiedliwszym i bardziej ludzkim świecie, jaki dla tak wielu z nas cudzoziemców w tamtym Dreźnie - jeńców wojennych czy też deportowanych do przymusowej pracy - wydawał się być całkowicie realny.

I pamiętam, co my, amerykańscy jeńcy, odpowiadalismy Niemcom, gdy tuż przed końcem wojny mówili nam: "Teraz będziecie wojować z Rosjanami". Nasza odpowiedź brzmiała: "Nie! Ameryka zblizy się do socjalizmu, a Rosja - do kapitalizmu. Będziemy mogli stać się wtedy przyjaciółmi, a przynajmniej nie będziemy wrogami. Ani my, ani oni nie chcemy się bić. My nie jesteśmy jak wy - hitlerowskie sukinsyny, którzy kochacie wojnę."

Mam nadzieję, że ta powieść ma wiele elementów humorystycznych. Aby osiągnąć sukces, powieść musi być przede wszystkim dziełem sztuki. W trakcie powstawania zaczyna sama stawiać żądania, które są w pełni poddane wymogom sztuki i nie mają nic wspólnego z polityką bądź jakimś specjalnym posłannictwem. Jeśli te żądania nie będą spełnione, to powieść okaże się fiaskiem. Dlaczego tak się dzieje - nie potrafię wytłumaczyć, ale jest to chyba naturalne prawo tworzenia.

Realizm socjalistyczny nie zdaje egzaminu, ponieważ - jak sądzę - wymaga od pisarza, aby podporządkował swoją twórczość doraźnym, politycznym celom, podczas gdy on, po to aby powiedziec to, co ma do powiedzenia w formie najlepszej i najpełniejszej, powinien dostosować się wyłącznie do wymagań dzieła sztuki. Tak więc ta powieść nie ma żadnych oczywistch intencji politycznych. Mam nadzieję, że jest ona po prostu sobą.

A jednak - jakże często ujawniają się w tak właśnie napisanej powieści polityczne przekonania jej autora. Jasne jest dla mnie, że należałem wtedy, tak jak i teraz, do grupy ludzi występujących przeciw partiom politycznym, których członkowie, w imię utrzymania jedności partyjnej, lekceważą fakty, odtrącają dobro i zdrowy rozsądek.

I znów staje mi przed oczami obraz powieszonego w Dreźnie Polaka.

W mojej drugiej przedmowie wyciągnąłem morał filozoficzny. W trzeciej - przedstawiam morał polityczny, który brzmi: Wcześniej czy później jedność partyjna może zniszczyć wszystkich.


Kurt Vonnegut
Manhattan Island, 14 lipca 1984


Skrzynka Asi Skrzynka Krzysia

Wszelkie pochwały, peany i zachwyty, a także propozycje współpracy prosimy zamieszczać w Księdze Gości lub przesyłać bezpośrednio do Aśki lub Krzyśka.
Strona Główna   Powrót