Kurt Vonnegut - życie, twórczość i ...



Kim jest mądry ów człowiek
  Jak o Kurcie Vonnegucie w Polsce pisano
  Jak Asia z Krzysiem przekładali to, co o Kurcie Vonnegucie w Świecie pisano
  Co nie zmieściło się wyżej, a przeczytania warte
  Krynice mądrości, z których Asia z Krzysiem materiały do tej strony czerpali a i inne miejsca zobaczenia warte
  Kim są Ci mądrzy ludzie...;-)
  Miejsce na peany pochwalne...
Kołyska
przewrócona

Przypisy:

  1. <=To, że rodzajniki w angielskim posiadają sens, zauważa historyk Norman Davies, który w przedmowie do polskiego wydania swej książki "Europa" pisze: "Szczególne podziękowanie należy się mojej niestrudzonej tłumaczce, Elżbiecie Tabakowskiej (...). Spośród ponad pół miliona słów, które składają się na tekst, prawdziwy kłopot sprawiło jej tylko jedno: najkrótsze ze wszystkich, nieszczęsny rodzajnik nieokreślony w samym środku angielskiego tytułu: Europe: a history. (...) autor i tłumaczka proponują ostatecznie polskiemu czytelnikowi tytuł Europa - rozprawa historyka z historią." Dla Daviesa więc "a history" to historia jedna z wielu możliwych, jeden z iluś możliwych opisów historii.

  2. <= Muszę przyznać, że w powieści tytuł jest (dwukrotnie co najmniej) użyty przez postać z książki jako symbol fikcji, symbol czegoś, czego nie ma (w tym raz jako podsumowanie religii), a nie jest ani razu otwarcie użyty w sensie "miejsce powstania czegoś".
    Zauważmy jednak: narrator, jak wyznaje nam w pierwszym rozdziale, zaczął kiedyś zbierać materiały do książki "Dzień końca świata". Jego opowieść czytamy w książce "Kocia kolebka", rzeczywiście o końcu świata traktującej (choć koncepcja się narratorowi po drodze zmieniła, temat pozostał ten sam). "Dzień końca świata" możemy więc w pewnym stopniu traktować jako tytuł roboczy powieści (nie dlatego, żeby była to prawda, żeby to był autentyczny tytuł roboczy dla Vonneguta, ale dlatego, że sam Vonnegut, ustami narratora, sugeruje, iż był to tytuł roboczy). Skąd to przejście: od "tytułu roboczego" "Dzień końca świata" do tytułu "Kocia kolebka"? Zauważmy, że to wcale nie fikcja i nie religie są w powieści odpowiedzialne za koniec świata. Jeżeli więc założymy, że tytuł powieści ma jakiś związek z "tytułem roboczym" (piszę to w cudzysłowiu, ponieważ jest to tytuł roboczy przede wszystkim dla narratora), to najprościej ten związek wyjaśnić w ten sposób, że "kolebka" to przyczyna katastrofy z końca książki. A skoro tak, to tłumaczenie "Kocia kołyska" jest nietrafione.

  3. <=Z drugiej strony można argumentować, że to przesunięcie do pewnego stopnia równoważy inną informację, czy właściwie równoważy fakt, że w polskich wydaniach tę inną informację opuszczono. Mianowicie na końcu rozdziału 83 podana zostaje informacja, że do karassu narratora należał pewien były esesman. Skoro w polskim tłumaczeniu tej wzmianki nie ma, można przyjąć, że podana na początku książki informacja, że członkami karassu mogą być osobniki antypatyczne, w jakimś stopniu ową brakującą informację zastępuje. Jednak lepiej byłoby mieć i wierniejsze tłumaczenie wiersza, i przywrócone zdanie rozdziału 83.

  4. <= Zdanie to w wydaniu Zyska różni się od cytowanego tym, że ma "Wszechmogącego" dużą literą, co jest wierniejsze oryginałowi, ale nie ma związku z naszymi rozważaniami.

  5. <= Proponowane przeze mnie w recenzji tłumaczenia zdań nie zawsze są mojego autorstwa; bardzo często są wynikiem mojej współpracy z Pawłem Sowiźrałem.

  6. <= Słownik Webstera dość podobny w treści do tego mojego znaleźć można na Internecie pod adresem: www.m-w.com

  7. <= Informację o tym znalazłem pod adresami:
    http://www.islandnet.com/~see/weather/elements/supmrge.htm
    http://www.suite101.com/print_article.cfm/13646/92077

  8. <= Posiadane przeze mnie wydanie komunistyczne ma tutaj inny podział na akapity niż wydanie Zyska i Da Capo. Nie wpływa to jednak na niniejsze rozważania.
  9. <= Jeśli mój Czytelnik jest akurat fanem wierności i nie do końca zgadza się z tym, by "frontier" ("pogranicze") tłumaczyć jako "Dziki Zachód", to chciałbym go poinformować, że prezentowane powyżej dokładniejsze tłumaczenie tego zdania ("Musi to mieć coś wspólnego z pograniczem, którego już nie ma") dzięki temu właśnie wyszło mi tak dobrze, że byłem świadom, że może chodzić o Dziki Zachód. Wcale nie gwarantuję, że bez tłumaczenia Lecha Jęczmyka, z samym tylko tekstem angielskim w ręce, bym się tego domyślił. Płynie stąd taki wniosek, że nawet jeśli nie zgadzamy się z koncepcją tłumaczeń parafrazujących, to musimy przyznać, iż mogą być one pomocą przy tworzeniu tłumaczeń wierniejszych. W związku z powyższym, powtarzam, za "Dziki Zachód" musimy dać tłumaczeniu plus, nawet jeśli nie zgadzamy się do końca z koncepcją przekładu.
  10. <=Ażeby pokazać, jak bardzo taki efekt jest w stanie wpłynąć na odbiór tekstu przytoczę fragment Księgi Genesis w trzech tłumaczeniach na polski:
    Biblia Warszawska (protestancka): "Do kobiety zaś rzekł: pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci (...)"
    Biblia Poznańska (katolicka): "A do kobiety [Bóg] rzekł:
    - Pomnożę po wielokroć cierpienie twych brzemienności.
    W boleściach będziesz dzieci rodziła, (...)"
    Biblia Warszawsko-Praska (parafrazujący przekład katolicki): "Do niewiasty zaś powiedział: Będziesz musiała znosić wiele cierpień i trudy twojej brzemienności. W bólu będziesz rodziła potomstwo."
    Prawda, że takie słowa jak "wiele", "wielokroć" sprawiają na odbiorcy duże wrażenie i wzmacniają wypowiedź? Chociaż, oczywiście, trzeba ich używać umiejętnie...

  11. <=Ponieważ rzeczywiście "chart rosyjski" to po polsku dość głupia nazwa grupy tanecznej, osobiście proponowałbym przełożyć "Borzoi Dance Company" na "Grupa Taneczna »Kozak«".
  12. <=Na użytek redaktorów ewentualnych przyszłych wydań tego tłumaczenia podaję poniżej w miarę pełną listę zmian. To, co w polskim wydaniu zostało wycięte lub zmienione, zaznaczam kursywą.
    - Rozdział 8: "Zinka była ukraińską liliputką"
    - Rozdział 8: "tancerką z zespołu "chart rosyjski"
    - Rozdział 8: "zgłosiła się do rosyjskiej ambasady"
    - Rozdział 8: "Pewien wścibski amerykański reporter w Moskwie"
    - Rozdział 58: "swojej przyjaciółki Zinki, uroczej rosyjskiej tancerki-liliputki"
    - Rozdział 59: "Wiem, chodziło o jakąś rosyjską tancerkę"
    - Rozdział 109: "kupił sobie tydzień na przylądku Cod ze swoją rosyjską liliputką!" (tutaj "swoją" zdecydowanie trzeba skasować, nie ma tego w oryginale i psuje brzmienie).
    - Rozdział 110: Wycięte jedno zdanie o tym, w jaki sposób ZSRS zdobyło lód-9.
« powrót

Skrzynka Asi Skrzynka Krzysia

Wszelkie pochwały, peany i zachwyty, a także propozycje współpracy prosimy zamieszczać w Księdze Gości lub przesyłać bezpośrednio do Aśki lub Krzyśka.
Strona Główna   Powrót