Kurt Vonnegut - życie, twórczość i ...



Kim jest mądry ów człowiek
Jak o Kurcie Vonnegucie w Polsce pisano
  Jak Asia z Krzysiem przekładali to, co o Kurcie Vonnegucie w Świecie pisano
  Co nie zmieściło się wyżej, a przeczytania warte
  Krynice mądrości, z których Asia z Krzysiem materiały do tej strony czerpali a i inne miejsca zobaczenia warte
  Kim są Ci mądrzy ludzie...;-)
  Miejsce na peany pochwalne...
Tłumaczenie fragmentów God Bless You dr Kevorkian

Ta strona została stworzona jako moja prywatna (i potencjalnie jak najbardziej błędna) impresja dotycząca jednej z najnowszych książek Kurta Vonneguta, a mianowicie jego zbioru opowiadań, pt. "God Bless You Dr Kevorkian" wydanego nakładem wydawnictwa Seven Stories Press w Nowym Jorku w 1999 roku. Książka ta doczekała się swojej premiery również w Londynie i Toronto. Czekając na jej polską edycję, lub w ramach słodkiego marnotrawstwa czasu przed magicznym monitorem, zechciejcie spojrzeć na niedoskonałe tłumaczenie przedmowy oraz innych fragmentów tej książeczki. Kto wie, może któreś z Was uzna to za interesujące i wywrze presję na odpowiednich ludziach, aby najnowsze dzieło Vonneguta zawitało pod swojskie strzechy.

Ahem, zatem zaczynam.


Przedmowa
Słówko reportera stacji WNYC, ichniego speca od życia po śmierci.

Moim pierwszym doświadczeniem śmierciopodobnym był wypadek, a po nim spartaczona anestezja podczas operacji potrójnego bajpasu. Słuchałem kilku ludzi, którzy występowali w telewizyjnych talk show z racji tego, że odwiedzili Niebieski Tunel aż po Perłowe Wrota, a nawet je przekroczyli (przynajmniej tak twierdzili) aby później powrócić do życia. Lecz ja zdecydowanie nie wybrałbym się świadomie na tak ryzykowną ekspedycję bez uprzedniego przetrwania takowej, a następnie zaplanowania kolejnej już wraz z dr Jackiem Kervorkianem i pracownikami rewelacyjnego Ośrodka Egzekucji Poprzez Zastrzyk w Huntsville w stanie Teksas.

Poniższe raporty zostały nagrane w celu późniejszego wyemitowania ich na antenie radiostacji WNYC. Mam nadzieje, że oddają one atmosferę grozy i niebezpieczeństwa. Zarejestrowane bowiem były w słynnej komorze śmierci w Huntsville, w jedynie pięć minut po odczepieniu mnie od maszyn anestezjologów. Magnetofon, przypadkowo, jak całe wyposażenie szpitala, był własnością dobrej społeczności Teksasu i zazwyczaj był używany do unieśmiertelniania ostatnich słów osób mających wybrać się w tę bezpowrotną, z góry opłaconą podróż do raju.

Przy następnym wypadku nie dostanę już biletu powrotnego. Dla dobra mojej rodziny staram się wiec odrestaurować, o ile to jest w ogóle możliwe, moje polisy ubezpieczeniowe: zdrowotną i na życie. Lecz inni dziennikarze i być może nawet turyści z pewnością podążą bezpieczną drogą ku wieczności i z powrotem; drogą której to ja byłem pionierem.

Błagam ich by byli usatysfakcjonowani (tak jak ja nauczyłem się być) wywiadami przeprowadzonymi na przestrzeni około stu jardów miedzy jednym krańcem Niebieskiego Tunelu a Perłowymi Wrotami.

Przekroczyć Perłowe Wrota, niezależnie od tego jak kuszącym wydaje się być rozmówca po ich drugiej stronie, to zaryzykować, gdyż kapryśny św. Piotr w zależności od jego nastroju może Was już nigdy nie wypuścić. Ja sam przekonałem się o tym na własnej skórze. Pomyślcie jak załamani byliby Wasi krewni i przyjaciele, gdyby okazało się, że dla przekroczenia Perłowych Wrót by porozmawiać, dajmy na to, z ... Napoleonem, w efekcie popełniliście samobójstwo.

Co do wiary lub jej braku w życie po śmierci, jak niektórzy z Was już pewnie wiedza, nie jestem ani Żydem, ani Buddysta, ani żadnym innym wyznawca dającym się umieścić w jakiejkolwiek konwencji czy schemacie. Jestem humanistą, co oznacza po części, ze staram się zachowywać przyzwoicie, bez jakichkolwiek oczekiwań co do nagrody czy kary po śmierci.

Moi najstarsi niemiecko-amerykanscy przodkowie, którzy osiedlili się na środkowym zachodzie w czasach Wojny Secesyjnej, nazywali siebie "wolnomyślicielami" co jest w sumie tą samą filozofią. Mój pradziadek, Klemens Vonnegut, pisał na przykład: " Jeśli to co Jezus mówił było dobre, jakie może mieć to znaczenie czy był Bogiem czy nie?"

Ja sam napisałem: "Gdyby nie przesłanie miłosierdzia i współczucia w Jezusowym Kazaniu na Górze, nie chciałbym być człowiekiem. Już prędzej stałbym się grzechotnikiem."

Jestem honorowym prezydentem Stowarzyszenia Amerykańskich Humanistów, a wstąpiłem na miejsce świętej pamięci wspaniałego, spektakularne płodnego pisarza i naukowca - dr Izaaka Asimowa, przejmując po nim w zasadzie same bezużyteczne uprawnienia. Na zorganizowanej w siedzibie Stowarzyszenia ceremonii żałobnej ku czci mojego poprzednika, powiedziałem: "Izaak jest teraz w niebie". To była najzabawniejsza rzecz jaką mogłem powiedzieć w obecności humanistów. Aż tarzali się po ziemi ze śmiechu. Ogólna wesołość! Ładnych parę minut musiało upłynąć zanim cokolwiek choć powago-podobnego mogło zostać przywrócone.

Zażartowałem tak, oczywiście, przed moim wypadkowym doświadczeniem śmierciopodobnym.

Wiec kiedy i na mnie przyjdzie czas by dołączyć do grona niewidzialnych, czy czegokolwiek tam innego, to mam nadzieje, ze ktoś powie: "On jest teraz w niebie". Kto tak naprawdę wie? To wszystko mogło mi się przyśnić.
Moje epitafium, w każdym razie, to: "Wszystko było piękne. Nic nie bolało." Tak lekko się uwolnię, cokolwiek by to do diaska nie było co zaistniało.

Humaniści, nie otrzymując żadnej wiarygodnej informacji o jakimkolwiek Bogu, są usatysfakcjonowani służeniem tak dobrym na jakie ich stać, jedynemu znanemu im abstrakcyjnemu zjawisku: ich społeczności. Nie musza wstępować do Stowarzyszenia aby takie tworzyć.

Tak, ta książeczka - zapiski z moich rozmów ze zmarłymi i już pogrzebanymi powstała z nadzieją, że zarobi choć odrobinę pieniędzy; nie dla mnie - dla Krajowej Publicznej Rozgłośni Radiowej WNYC nadającej z centrum Manhattanu. WNYC podkreśla wagę inteligentnego dowcipu oraz mądrości ichniej i mojej społeczności. Robią coś, na co już nie stać żadnej innej komercyjnej stacji, czy to radiowej czy telewizyjnej. WNYC wciela w życie prawo ludzi do wiedzy - w przeciwieństwie do nikczemnych niewolników wysokiej klasy publicystów i speców od reklamy, którzy dbają, by ich publiczność pozostała bierna i zdezorientowania, no i przede wszystkim - rozbawiona.

Zważywszy, ze formalne religie z pewnością koja sumienia wielu pracowników WNYC, kolektywnie pracują oni nad wyciskaniem piętna humanizmu na całym ich otoczeniu - ideał tak przyziemny i nie majestatyczny, ze nigdy nie piszę go wielką literą. W znaczeniu w jakim ja używam tu słowa "humanizm" nie jest on niczym nadprzyrodzonym - jest jedynie poręcznym synonimem "poprawnego obywatelstwa i elementarnej przyzwoitości".

Życzę Wam wszystkim i każdemu z osobna, abyście wiedli szczęśliwe życie niezależnie od tego, jak może się ono później potoczyć. Używajcie olejków z filtrem UVB. Nie palcie papierosów!

Jednak cygara są wręcz zalecane. Jest nawet magazyn ku czci rozkoszowania się nimi, z idealnymi mężczyznami, sportowcami, aktorami i z bogaczami z żonami jak trofea na okładkach. A dlaczego by nie znaleźć tam cenionego chirurga? Cygara, oczywiście, zrobione są z ekstrawaganckiej mieszanki kruszonego nerkowca, granoli i rodzynków przesiąkniętych syropem klonowym i wysuszonej w słońcu. Dlaczego by nie przekąsić jednego na dobranoc?

Broń palna też jest dla Was dobra. Zapytajcie Charltona Hestona, który grał kiedyś Mojżesza. Proch nie ma krzty kalorii ani cholesterolu. To samo tyczy się też pocisków dum-dum. Zapytajcie Swego senatora lub senatorkę, lub posła czy aby pistolety jak cygara, nie byłyby dla Was dobre.

Mój śp. wujek Aleks Vonnegut, młodszy brat mego ojca, kończący Harvard agent zakładu ubezpieczeniowego sprzedający polisy na życie w Indianapolis, był oczytany i mądry i również był humanistą - jak cała reszta mojej rodziny. To, co wuj Aleks uważał za najpaskudniejszą cechę istot ludzkich było to, że tak rzadko zauważają kiedy są szczęśliwi.
On sam starał się jak mógł docenić kiedy nastawały chwile pełne słodyczy. Mogliśmy akurat pić lemoniadę w cieniu jabłoni w środku lata, a wuj Aleks wtrącał się do rozmowy by zapytać: " Jeśli to nie jest miłe, to co jest?"
Ja sam powtarzam te słowa w chwilach spokojnej, naturalnej błogości: "Jeśli to nie jest miłe, to co jest?" Być może inni też mogą skorzystać ze spadku po moim wuju Aleksie. Odkrywam, że takie głośne notowanie chwil sprawia mi wiele radości.

OK, a teraz zabawmy się. Porozmawiajmy o seksie. Porozmawiajmy o kobietach. Freud stwierdził, ze nie wie czego kobiety chcą. Ja wiem czego chcą kobiety. One chcą całe multum ludzi do porozmawiania. O czym chcą rozmawiać? One chcą gadać o wszystkim.
Czego chcą mężczyźni? Chcą mnóstwa kumpli i żeby ludzie się tak na nich nie złościli.
Dlaczego tylu ludzi się obecnie rozwodzi? To dlatego, ze większość z nas nie ma już wielkich rodzin. Dawniej, kiedy mężczyzna i kobieta pobierali się, panna młoda miała dookoła zdecydowanie więcej ludzi, z którymi mogła o wszystkim porozmawiać. Pan młody miał więcej kompanów do opowiadania im głupich dowcipów.
Kilku Amerykanów, ale bardzo niewielu, nadal ma duże rodziny. Rodzina Navahosow. Rodzina Kennedych.
Ale większość z nas, jeśli się pobieramy w obecnych czasach, jest po prostu kolejną osobą dla tej drugiej. Pan młody ma jeszcze jednego kumpla, tyle ze jest to kobieta. Kobieta ma jeszcze jedna osobę do porozmawiania o wszystkim, tyle ze jest to facet.
Kiedy w parze pojawia się konflikt i wybucha kłótnia, oni sami mogą myśleć, ze poszło o pieniądze, czy wpływy, czy seks, czy o to jak wychowywać dzieci, czy o cokolwiek innego. Tak naprawdę mówią sobie jedno, a niekoniecznie musi to być czynione świadomie, "Nie wystarczasz mi. Potrzebuję więcej ludzi!!!"
Kiedyś poznałem mężczyznę w Nigerii, był z plemienia Ibo i miał sześciuset krewnych i kuzynów, których całkiem dobrze znał. Jego żona właśnie urodziła maleństwo, co jest najlepszą z możliwych wieści w każdej rodzinie.
Mieli zabrać noworodka na spotkanie ze wszystkimi członkami rodziny, przeróżnych Ibow w rożnym wieku i rozmiarze. Dziecko spotkałoby nawet inne dzieciaki, kuzynów niewiele starszych od niego samego. Każdy, kto był wystarczająco duży i potrafił utrzymać równowagę mógł je potrzymać, uściskać, zagadać do niego i powiedzieć jak śliczne lub przystojne było.
Czy sami nie chcielibyście być takim dzieckiem?

Ta oderwana od całości przedmowa jest czterokrotnie dłuższa od najbardziej efektywnego i efektownego dzieła literackiego w historii anglojęzycznej kultury słowa, a było nim przemówienie Abrahama Lincolna na polach bitewnych Gettysburga.
Lincoln został zastrzelony przez marnego aktorzynę, który skorzystał ze swego prawa do posiadania broni palnej. Podobnie jak Izaak Asimov i wuj Aleks, Lincoln jest teraz w niebie.

Więc oto Kurt Vonnegut, emerytowany już reporter od spraw życia po śmierci stacji WNYC, odmeldowuje się - tym razem na piśmie.
Papa i adios. Czy też, jak to św. Piotr powiedział do mnie z figlarnym przymrużeniem oka, kiedy powiedziałem mu, ze jestem na wycieczce do raju i z powrotem: " Cześć i czołem, kluski z rosołem" (oryg. See you later, aligator)
K.V.
8. października 1998 i 15. maja 1999


Na tym zakończyła się przedziwna przedmowa do jeszcze dziwniejszej książeczki. Pełno w niej króciutkich a zatem łatwych do czytania opowiadań i historyjek, z których morały aż pchają się drzwiami i oknami. Oczywiście - znać w nich rękę cynika i mistrza obserwacji - K.V.
A oto jedno z opowiadań dedykowane fanom talentu Sir Izaaka Newtona.


[...]

Podczas jednego z moich kontrolowanych doświadczeń śmierciopodobnych, spotykałem Sir Izaaka Newtona, który zmarł w 1727 roku, tak często jak spotykałem św. Piotra. Obaj sterczeli na końcu Niebieskiego Tunelu Wieczności. Św. Piotr jest tam bo już taką ma pracę. Sir Izaak jest tam, ponieważ nurtuje go niesamowita ciekawość czym tak naprawdę jest Tunel i na jakiej zasadzie to to działa.

Newtonowi nie wystarcza, że podczas swych 85 lat życia na ziemi wynalazł rachunki całkowe i różniczkowe, zakodował i określił prawa grawitacji, dynamiki i optyki, i że to on zaprojektował pierwszy teleskop zwierciadłowy. Nie może sobie wybaczyć, że to Darwinowi pozostawił zdefiniowanie teorii ewolucji, Pasteurowi wymyślenie teorii bakteriologii, a Albertowi Einsteinowi odkrycie względności.

"Musiałem być głuchy, głupi i ślepy skoro sam tego nie wymyśliłem" powiedział mi kiedyś. "Co mogło być bardziej oczywistego?"

Moim zadaniem jest przeprowadzać wywiady z nieboszczykami dla stacji WNYC, ale tym razem to śp. Izaak Newton przepytał mnie. Dane mu było wyruszyć tylko raz i to w bezpowrotna drogę Tunelem. Chce wiedzieć z czego wydaje się być on zrobiony, z materiału czy z metalu, a może z drewna...? Mówię mu, że jest on zrobiony z tego, z czego zrobione są sny, co pozostawia go potwornie nieusatysfakcjonowanym.
Św. Piotr zacytował mu fragment z Szekspira:
"Jest więcej rzeczy w Niebie i na Ziemi, Horacjuszu, niż się mieści nawet w Twojej filozofii."
[...]


Na zaostrzenie apetytu, przytoczę tu spis osobowy książki - o każdej z tych postaci Vonnegut ma cos do powiedzenia... każda postać ma coś do powiedzenia Vonnegutowi i nam - nam wszystkim zgromadzonym przed monitorami i ślęczącym nad książkami przy bardzo przygaszonym świetle...

  • Dr Mary D. Ainsworth
  • Salvatore Biagini
  • Birnum Birnum
  • John Brown
  • Gorsuch Burche
  • Clarence Darrow
  • Eugene Victor Debs
  • Harold Epstein
  • Vivian Hallinam
  • Adolf Hitler
  • John Wesey Joyce
  • Frances Keane
  • Sir Isaac Newton
  • Peter Pellergino
  • James Earl Ray
  • William Shakespeare
  • Mary Wollstonecraft Shelly
  • Dr. Philip Strax
  • Karla Faye Tucker
  • Kilgore Trout
  • Isaac Asimov


...a oto odmeldowuję się ja - Joaśka Iwanicka - czekając na polską edycję książki Hop siup, zmiana...
              strony....


Pomysł i tłumaczenie:
Joanna Iwanicka


Skrzynka Asi Skrzynka Krzysia

Wszelkie pochwały, peany i zachwyty, a także propozycje współpracy prosimy zamieszczać w Księdze Gości lub przesyłać bezpośrednio do Aśki lub Krzyśka.

Strona Główna   Powrót